Dzień bez entuzjazmu, jakby ktoś wyssał ze mnie życie. Nic nie zmieniło się na lepsze, wręcz przeciwnie. Stoję znów w punkcie wyjścia. Mam czasem ochotę roześmiać się sobie w twarz. Wiecie? Polubiłam chodzenie do szkoły. Problemy odchodzą w niepamięć, zakładam maskę z uśmiechem i mogę ją utrzymywać, aż do momentu wejścia do domu.
Przychodzi znów chwila, w której zastanawiam sie jak to jest, dowiadywać sie o kolejnej głupocie jaką zrobiłam. Pewnie chujowo.
Dziękuje, za wszystko.
Pamiętaj, lubisz też szkołę dlatego, że ja tam jestem!!
OdpowiedzUsuń